Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności.
W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.  
Zamknij

Aktualności

II Dyktando Rzeszowskie – tekst

2017-03-09
Ponad 100 osób wzięło udział w zorganizowanym przez WSPiA Rzeszowską Szkołę Wyższą „II Dyktandzie Rzeszowskim”. Potyczki z językiem polskim odbyły się w czwartek 9 marca 2017 r. Tym razem na uczestników czekał tekst pt. „Pisarza pamięci quasi-rapsod” przygotowany przez polonistkę dr Barbarę Misztal. Poniżej prezentujemy tekst dyktanda.

Pisarza pamięci quasi-rapsod

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają,

iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.

Tudzież niech wiedzą mieszkańcy Rzeszowszczyzny,

że nie są pozbawieni arcybogatej spuścizny.

 

Niechże wszyscy poznają, co w ręku dzierżą pióra,

że pewien hrabia herbu Bończa był superzdolny

i że mizantropii ulegał, to wierutna bzdura!

 

Nie sposób nie przywołać słynnej Norwidowskiej frazy

o tym, cóż to Sokrates Atenom uczynił, że lud mu teraz statuę niesie,

otruwszy pierwej, odurzony nienawiścią, nie pokochawszy go od razu.

 

Tak to w literackim bywa show-biznesie, w tymże miszmaszu, w artystycznym hałasie,

docenia się twórców nie w okamgnieniu, lecz poniewczasie.

„Gwałtu, co się dzieje!”, „Damy i huzary”, „Mąż i żona”, „Dożywocie”

to twórcza scheda z przymrużeniem oka traktująca o ludzkim losie.

 

To li tylko początek nie najkrótszej listy komediopisarza,

rodem z południowo-wschodnich krańców Rzeczypospolitej,

który chcąc nie chcąc, rad nierad, chłonął z obyczajowości wachlarza.

 

Trzeba by się zastanowić, czy ponadstuletnia przestrzeń czasowa,

żołnierza kampanii napoleońskiej, twórcę romantyzmu,

oddaliła od nas i sprawiła, że nazbyt nużące będą jego słowa.

 

Alboż czy Cześnik w białoszarym żupanie i w szlafmycy, co świecę w ręku niesie,

rzekłszy swoje „mocium panie”, wyznałby miłość w esemesie?

Czy ów Papkin, co miał zostać dziewosłębem i zmusić do zamążpójścia zuchwałą,

wysyłałby e-maile lub prowadził portal e-randki z sercem przebitym strzałą?

 

Nieważne czy to tużpowojenne, romantyczne czy współczesne dzieje.

Bowiem chociażby taki zanadto pewny Gustaw, huncwot, lekkoduch co niemiara,

czułby się dobrze jako anonim w sieci, gdzie serfując wte i wewte poszaleje.

 

Abstrahując od przeszłości, która mierzy się z czasem Facebooka i Twittera,

wybierzmy coś spośród rozlicznych humoresek, poematów, aforyzmów

i żądni rozrywki czytajmy to choćby w e-bookach, które hołubi nowa era.

 

Bądź w rzeczywistości, zwiedzając wzdłuż i wszerz zamek w Odrzykoniu,

słuchając szczebiotu piegży i gżegżółki, podczas mżawki lub po przejażdżce na koniu,

patrząc na piękno buków oraz innych drzew, z których jesienią opadną liście i żołędzie,

sprawiając, że Fredro nie mrzonką, lecz niezapomnianym przez rzeszowian będzie.

Więcej na temat dyktanda znajdziesz tutaj. 

Multimedia

Prev Next
  • Wirtualne informatory
  • Wirtualny spacer

Biblioteka