D jak...
D jak dr hab. Antoni Dral. Doktor habilitowany nauk prawnych, szef Zakładu Prawa Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, który zręcznie miesza teorię z doświadczeniem - czyli wie wszystko o pracy. Krąży legenda, że kiedyś ktoś nieśmiało zapytał, czy kodeks pracy można czytać do poduszki. Profesor Dral z uśmiechem odpowiedział: Oczywiście. jeśli ktoś cierpi na bezsenność, działa lepiej niż melisa!. Na jego zajęciach można więc nie tylko dowiedzieć się, jak działa prawo pracy, ale i zyskać nowe sposoby na dobry sen.
D jak dr Katarzyna Dokukin. Prawo finansowe? Nie ma przed nią tajemnic! Dzięki jej zajęciom VAT, PIT i inne skróty przestaną straszyć, a wizyta w Urzędzie Skarbowym stanie się... całkiem znośna. Tylko uwaga- zaczniemy analizować paragony tak dokładnie, że żaden sprzedawca nas nie naciągnie (niestety dla sprzedawców, na szczęście dla portfela studentów).
D jak Dziekanat. To miejsce, które zna każdy student - trochę biuro, trochę świątynia, trochę escape room. Pracujące tam panie mają umiejętności rodem z uniwersum fantasy. Potrafią jednym zdaniem rozwiązać Twój problem… albo rzucić na niego klątwę papierologii poziomu “hardcore”. Zasada jest prosta: nie zadzieraj z paniami z dziekanatu, bo jeśli choć raz zapomnisz o jakimś wniosku, pieczątce albo magicznym załączniku, ruszasz w podróż dłuższą niż maraton wszystkich części “Władcy Pierścieni” po kolei. Ale kiedy w końcu spojrzą na Ciebie łaskawie i wypowiedzą te legendarne słowa: Dobrze, wpisane, czujesz się, jakbyś właśnie otrzymał tytuł Najlepszego Studenta Roku i dodatkowo immunitet na sesję.