"Dobry prawnik jest samodzielny". Prof. Krzysztof Eckhardt o obliczach praworządności
W debacie publicznej słowo "praworządność" odmieniane jest dziś przez wszystkie przypadki. Pojawia się w mediach, w politycznych sporach i rozmowach o przyszłości państwa. Szlachetne brzmienie hasła, które elektryzuje opinię publiczną, niesie za sobą jednak szeroki bagaż odpowiedzialności. Jak podkreśla dr hab. Krzysztof Eckhardt, profesor WSPiA, zrozumienie jego istoty tkwi w genezie.
Mówiąc o praworządności, można powoływać się na rozbudowane definicje słowników, cytować piękne zdania podręczników czy orzeczeń, ale zrozumienie jej istoty często tkwi w doświadczeniu. Jak mawia klasyk, niektóre wartości docenia się dopiero wówczas, gdy je stracimy, a prawo bez wartości staje się tylko zbiorem przepisów.
W polskich realiach punktem odniesienia pozostaje Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. To w niej zapisane są podstawowe procedury, mechanizmy kontroli władzy, prawa i wolności obywatelskie.
Praworządność to taki stan w państwie, w którym po pierwsze, jest prawo - państwo tworzy prawo - a po drugie, państwo owego prawa przestrzega i dba o to, przestrzegały go również organy państwa. I najważniejsza rzecz, prawo musi wyrażać pewne ogólnoludzkie wartości. Wartości, które intuicyjnie znamy i które są zapisane w Konstytucji - mówi prof. Eckhardt.
Łatwo myśleć o praworządności w kontekście pojęcia zarezerwowanego dla wielkiej polityki. Tymczasem objawia się ona w sprawach pozornie zwyczajnych: w decyzjach urzędów, w postępowaniach sądowych, w poczuciu, że przepisy są przewidywalne i równe dla wszystkich. To świadomość, że państwo działa w granicach prawa, a obywatel nie jest wobec niego bezbronny.
Praworządność w praktyce codzienności i kształtowanie postaw
Nieprzypadkowo studenci prawa w WSPiA Rzeszowskiej Szkole Wyższej już na pierwszym roku rozpoczynają naukę od historii prawa oraz prawa konstytucyjnego. Zrozumienie współczesnych regulacji wymaga bowiem znajomości ich genezy. Mechanizmy ustrojowe, które dziś wydają się oczywiste, są efektem długiego procesu historycznego. Bez tej perspektywy trudno rzetelnie oceniać bieżące rozwiązania prawne czy prowadzić merytoryczną debatę o zmianach.
Musimy znać te zagadnienia. Żeby uczyć, mówić i oceniać współczesność oraz współczesne prawo, trzeba znać jego historię, skąd się wzięło, jak kształtowały się te mechanizmy. Historia jest potrzebna, a prawo konstytucyjne to punkt wyjścia. To tam są zapisane podstawowe procedury - podkreśla prof. Eckhardt.
W tym kontekście na znaczeniu zyskuje tzw. społeczeństwo obywatelskie. Jak zwraca uwagę prof. Eckhardt, dojrzała wspólnota nie powinna biernie czekać na działania państwa - sama podejmuje inicjatywę, potrafi korzystać z dostępnych instrumentów prawnych i rozwiązywać swoje problemy.
Społeczeństwo obywatelskie samo rozwiązuje swoje problemy. Przejawia inicjatywę, znajduje narzędzia i je rozwiązuje. Nie czeka na Państwo. Studentów nie trzeba namawiać, żeby stali się jej częścią, wystarczy pokazać im te instrumenty, z których można skorzystać, aby tak funkcjonować - wyjaśnia Profesor.
Samodzielność to słowo klucz w kontekście praworządności. W tym sensie edukacja prawnicza staje się czymś więcej niż przygotowaniem do zawodu. Jest inwestycją w przyszłość państwa opartego na wartościach i świadomych obywatelach.
Dobry prawnik jest samodzielny w myśleniu i sądach. Powinien próbować wychodzić poza klasyczne schematy myślenia, które są przedmiotem nauczania na studiach. Oczywiście, każdy zawód prawniczy wymaga innych predyspozycji. Sędzia, adwokat, radca prawny czy prokurator działają w różnych rolach. Łączy ich jednak jedno: odpowiedzialność. Za słowo. Za interpretację. Za człowieka po drugiej stronie sprawy - mówi prof. Eckhardt.
Może więc praworządność zaczyna się nie od wielkich debat, lecz od sposobu myślenia. Od przekonania, że prawo to nie tylko narzędzie, ale także zobowiązanie.