Sprawa Tomasza Komendy oczami prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego "Była to klasyczna żądza sukcesu"
Gdy słyszymy nazwisko Komenda, od razu myślimy o jednym z najbardziej skandalicznych procesów w historii kraju. Hasło "25 lat niewinności" na stałe weszło do kulturowego słownika jako symbol walki o praworządność i prawo do sprawiedliwego procesu. W obronie tych wartości stanęło wówczas wielu cichych bohaterów. Jednym z nich był Zbigniew Ćwiąkalski - wybitny prawnik, profesor i wykładowca WSPiA, który wywalczył dla Tomasza Komendy 12 milionów złotych odszkodowania za niesłuszne skazanie.
To nie jest historia o pieniądzach. To opowieść o odpowiedzialności państwa, cenie błędu wymiaru sprawiedliwości i o ludziach, którzy mieli odwagę powiedzieć dość.
- Chodziło o człowieka, który 18 lat spędził w więzieniu – mówi prof. Zbigniew Ćwiąkalski. Kiedy wiadomo już było, że przypuszczalnie Tomasz Komenda jest niewinny i będzie toczyć się postępowanie przed Sądem Najwyższym, jego rodzina zwróciła się do mnie z prośbą o to, żebym go reprezentował.
Sprawa Tomasza Komendy. "To była klasyczna żądza sukcesu"
W noc sylwestrową 1996/1997 r. w Miłoszycach, niewielkiej miejscowości pod Wrocławiem, zamordowana została 15-letnia Małgorzata K. Dziewczyna bawiła się na dyskotece, w której uczestniczyło ponad 300 osób. Po raz ostatni widziano ją po północy, gdy opuszczała salę w towarzystwie mężczyzny. Następnego dnia rano odnaleziono jej zmasakrowane ciało.
Śledztwo od początku było chaotyczne. Policja zakładała udział kilku sprawców, zabezpieczono liczne ślady biologiczne, jednak mimo to postępowanie przez lata zostawało umarzane i wznawiane. Zmieniali się także prokuratorzy - jeden z nich został później skazany za udział w grupie przestępczej.
Przełom nastąpił w 1999 roku po emisji sprawy w programie "Magazyn Kryminalny 997". Na podstawie portretu pamięciowego jako potencjalnego sprawcę wskazano 25-letniego Tomasza Komendę. Mimo że miał alibi potwierdzone przez trzynaście osób i nikt z uczestników dyskoteki go nie rozpoznał, prokuratura odrzuciła zeznania. W 2003 roku Komenda został skazany, otrzymując ostatecznie wyrok 25 lat pozbawienia wolności.
- Błędów było bardzo wiele, od samego postępowania przygotowawczego. Była to klasyczna żądza sukcesu. Ponieważ przez 3 lata nie potrafiono wykryć sprawców zbrodni, pojawiły się naciski ze strony władz - w cudzysłowie - zewnętrznych. Chodziło o to, żeby znaleźć kogokolwiek. A ponieważ matka Tomasza Komendy była w konflikcie z sąsiadką, ta zagroziła jej, że się zemści – mówi prof. Ćwiąkalski.
Dlaczego Tomasz Komenda został skazany? Chaos, błędy i lata bez odpowiedzi
Sprawa przez lata pozostawała zamknięta. I wtedy wydarzyło się coś, co zupełnie odmieniło los Tomasza Komendy. Policjant Remigiusz Korejwo, po przeprowadzce do Miłoszyc, zaczął drążyć lokalne plotki i wątpliwości. Analizując stare akta, natrafił na nazwisko Ireneusza M., recydywisty skazanego za brutalne gwałty, którego modus operandi idealnie pasował do zbrodni z 1997 roku.
- Problemem byli nierzetelni biegli. Jeden biegły badał odcisk szczęki Tomasza Komendy, ponieważ sprawca ugryzł ofiarę. Kolejni skupili się na DNA. Badanie przeprowadzono metodą, która dawała dużą powtarzalność, na świecie nie jest już ona stosowana – tłumaczy prof. Ćwiąkalski.
W 2016 roku powołano specjalną grupę śledczą. Funkcjonariusze ponownie przeanalizowali akta, przesłuchali setki świadków i sięgnęli po nowoczesne badania DNA. Po 19 latach okazało się, że zabezpieczone ślady biologiczne zachowały się w doskonałym stanie. Wyniki były jednoznaczne: materiał genetyczny nie należał do Tomasza Komendy.
W marcu 2018 roku, po 18 latach spędzonych w więzieniu, Tomasz Komenda wyszedł na wolność. Wkrótce zatrzymano rzeczywistych sprawców zbrodni, w tym Ireneusza M. oraz jednego z ochroniarzy dyskoteki.
Tomasz Komenda: Odszkodowanie. „To nie jest żadna łaska”
Sprawa powróciła, w nieco innym już wymiarze, w 2019 roku, gdy Komenda złożył wniosek o przyznanie 18 milionów złotych odszkodowania i 812 tysięcy zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności. Reprezentował go prof. Zbigniew Ćwiąkalski.
- To nie jest żadna łaska, że on cokolwiek dostanie. Jemu się to należy z mocy ustawy. Powstaje pytanie tylko co do kwoty, która zostanie mu ostatecznie przyznana. Jeśli Tomasz Komenda otrzyma 18 mln zł, będzie to najwyższe odszkodowanie w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości (…). Zniszczono mu życie. Młodości, którą stracił, siedząc w więzieniu, nikt mu już nie zwróci. W pewnym sensie jest to człowiek przegrany, dlatego trzeba mu pomóc wrócić do w miarę normalnego życia. Państwo musi ponieść tego ciężar i konsekwencje – mówił Profesor w rozmowie z portalem Onet w 2019 roku.
W 2021 Sąd Okręgowy w Opolu przyznał Tomaszowi Komendzie 12 milionów złotych zadośćuczynienia i ponad 800 tysięcy złotych odszkodowania. W 2021 za zaangażowanie w reprezentowanie Tomasza Komendy prof. Zbigniew Ćwiąkalski otrzymał od Towarzystwa Jana Karskiego Medal 75-lecia Misji Jana Karskiego.
- Zawsze powtarzam swoim studentom: Bądźcie rzetelni w tym, co robicie. Bądźcie na tyle dobrzy i uczciwi, by nie wstydzić się decyzji, które podejmiecie w przyszłości. Pamiętajcie o tym, że musicie mieć odwagę – mówi prof. Ćwiąkalski.
Prof. dr hab. Zbigniew Ćwiąkalski od trzech dekad współtworzy intelektualny krajobraz WSPiA Rzeszowskiej Szkoły Wyższej. Z Uczelnią związany od 1995 roku. Jako kierownik Katedry Prawa i Postępowania Karnego łączy pracę naukową z dydaktyką, kształcąc kolejne pokolenia prawników i wyznaczając wysokie standardy akademickie.
Wybitny znawca prawa karnego, autor cenionych publikacji naukowych, stypendysta Fundacji Humboldta. Doświadczenie zdobywał także w wiodących ośrodkach badawczych Europy. Pełnił funkcję Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, pozostając jednocześnie blisko świata nauki i edukacji.
Jego obecność w WSPiA to nie tylko dorobek, lecz przede wszystkim trwały wkład w budowanie prestiżu Uczelni, opartego na wiedzy, odpowiedzialności i szacunku dla prawa.