30 płodów zakopanych pod Rzeszowem. Insp. Alena Myrda: To dopiero początek
Odnalezienie ludzkich płodów i znacznych ilości odpadów medycznych na prywatnej posesji w Lutoryżu pod Rzeszowem wstrząsnęło opinią publiczną. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie nabrało nowego wymiaru po zatrzymaniu byłej właścicielki nieruchomości. Sprawę komentuje insp. Alena Myrda.
Z pozoru zwykłe prace ziemne na jednej z posesji w Lutoryżu doprowadziły do odkrycia, które w ciągu kilku dni stało się przedmiotem ogólnopolskiego zainteresowania. Początkowo mowa była o pojedynczych szczątkach i odpadach medycznych. Dziś wiadomo, że skala znaleziska jest znacznie większa, a śledczy wciąż zabezpieczają kolejne dowody.
Sprawa budzi szereg pytań dotyczących sposobu przechowywania materiałów medycznych, odpowiedzialności osób związanych z nieruchomością oraz procedur, które powinny obowiązywać w przypadku tego typu materiałów. Jakie wyzwania stoją przed prokuraturą i jakie scenariusze należy brać pod uwagę na obecnym etapie postępowania? O komentarz poprosiliśmy insp. Alenę Myrdę, wieloletnią funkcjonariuszkę Policji i wykładowcę WSPiA Rzeszowskiej Szkoły Wyższej.
30 płodów pod Rzeszowem. Policja bada miejsce zdarzenia
10 czerwca 2026 roku Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie została powiadomiona o ujawnieniu znacznej ilości opadów medycznych na jednej z posesji na terenie miejscowości Lutoryż. Jak informuje Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, przedmioty te odnaleziono w trakcie wykonywania prac ziemnych. Po wstępnych badaniach przeprowadzonych przez biegłych lekarzy potwierdzono, że wśród zabezpieczonych dowodów są szczątki płodów ludzkich.
- Na razie nie wiemy, czy mamy do czynienia ze zbrodnią, czy z innym rodzajem przestępstwa. Nie wiemy również, skąd pochodzą odnalezione płody. Pojawiają się pytania, czy były to przypadki naturalnych poronień, czy też mamy do czynienia z innymi okolicznościami. To dopiero początek, wszystko wymaga bardzo dokładnego wyjaśnienia - mówi insp. Alena Myrda.
Płody pod Rzeszowem. Policjanci zatrzymali 57-lenią Magdalenę H.
Obecni właściciele posesji zakupili działkę od kobiety wykonującej zawód patomorfologa. 57-letnia Magdalena H. została zatrzymana w dniu 12 czerwca 2026 r. Według insp. Aleny Myrdy to właśnie liczba niewiadomych sprawia, że śledztwo w sprawie makabrycznego odkrycia pod Rzeszowem jest tak skomplikowane. W jej ocenie obecnie najważniejsze jest ustalenie pochodzenia szczątków oraz okoliczności, w jakich znalazły się one na prywatnej posesji:
- Najbardziej niepokojące jest samo odkrycie. Szczątki ludzkie, płody nienarodzonych dzieci, nie powinny zostać zakopane w ziemi w taki sposób. Nie ma dla tego żadnego usprawiedliwienia. Jednocześnie sprawa rodzi wiele pytań. Czy kobieta działała sama? Czy ktoś jej pomagał? Czy był to jednorazowy incydent, czy może proceder trwający przez dłuższy czas? Czy odnalezione płody były martwe już wcześniej, czy też ich śmierć nastąpiła w innych okolicznościach? Czy mamy do czynienia z materiałem pochodzącym z działalności medycznej? Odpowiedzi na te pytania będą kluczowe dla dalszego przebiegu śledztwa.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez rzeszowską prokuraturę, postępowanie prowadzone jest w kierunku czynów z art. 262 Kodeksu karnego (zbezczeszczenie zwłok) oraz art. 183 § 5a Kodeksu karnego (porzucenie odpadów niebezpiecznych w miejscu nieprzeznaczonym do ich składowania lub magazynowania). Przestępstwa te są zagrożone karą pozbawienia wolności, odpowiednio do 2 i do 12 lat.
- Wiele wyjaśnią badania prowadzone przez specjalistów z zakresu medycyny sądowej. To właśnie tam będą poszukiwane odpowiedzi dotyczące pochodzenia szczątków, czasu ich zdeponowania oraz okoliczności, w jakich znalazły się na tej posesji. Dodatkowe emocje budzi fakt, że śledczy dotarli do osoby wykonującej zawód lekarza. Jeżeli potwierdzą się wszystkie dotychczasowe ustalenia, pojawią się bardzo poważne pytania dotyczące odpowiedzialności, przestrzegania procedur oraz podejścia do materiału biologicznego i szczątków ludzkich. Nie można też wykluczyć, że śledczy będą sprawdzać, czy w sprawę nie były zaangażowane inne osoby. Konieczne będzie ustalenie, czy ktoś wiedział o tym, co znajduje się na działce, czy ktoś pomagał w ukrywaniu szczątków oraz czy podobne materiały nie zostały zdeponowane również w innych miejscach – dodaje insp. Alena Myrda.
Lutoryż na Podkarpaciu. Policja bada okoliczności zdarzenia
Obecnie, pod nadzorem prokuratora, na miejscu kontynuowane są oględziny, w ramach których zabezpieczany jest materiał dowodowy. Zdaniem insp. Aleny Myrdy sprawa z Lutoryża stanowi wyzwanie nie tylko pod względem procesowym i dowodowym, ale również ludzkim. Jak zaznacza, prowadzenie czynności w tego typu sprawach wymaga od śledczych ogromnej odporności psychicznej:
Każda sprawa dotycząca dzieci, nawet nienarodzonych, jest ogromnym obciążeniem emocjonalnym. Funkcjonariusze muszą zachować profesjonalizm, ale pozostają ludźmi. Takie zdarzenia zawsze wywołują emocje i pozostają w pamięci na długo. Jeżeli chodzi o kwestie techniczne, istnieją metody pozwalające oszacować, jak długo szczątki znajdowały się w ziemi. Analizy biologiczne, medyczne oraz badania środowiskowe mogą pomóc określić, czy zostały tam zdeponowane rok temu, kilka lat temu czy jeszcze wcześniej. To również będzie istotny element śledztwa. Na obecnym etapie najważniejsze jest jednak, aby nie wyciągać pochopnych wniosków. Oględziny nadal trwają, zabezpieczany jest materiał dowodowy, a śledczy krok po kroku próbują ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się na tej posesji.
Autor: Gabriela Biega